Dlaczego nie mam ochty na seks?

Dlaczego nie mam ochty na seks?

Przyczyna osłabienia popędu seksualnego, czyli hypolibidemii, może być zupełnie banalna, przejściowa, ale i poważna, wymagająca długotrwałego leczenia. Przewlekły brak apetytu na miłość nie jest stanem naturalnym i z pewnością szkodzi, choćby relacjom partnerskim. Dlatego trzeba działać!

Hypolibidemia to zaburzenie seksualne, które polega na wyraźnym spadku lub całkowitym zaniku potrzeb aktywności seksualnej, a także na okresowym lub stałym zubożeniu seksualnych fantazji. Jeśli to zjawisko dotknęło i ciebie, z pewnością nie jesteś odosobniona. Ocenia się, że z tym problemem do seksuologów zwraca się niemal co drugi pacjent i zazwyczaj są to kobiety. Częstość występowania takiej dysfunkcji wzrasta z wiekiem.

Zdrowie

Specjaliści dzielą przyczyny kłopotów na dwie zasadnicze grupy: organiczne, czyli chorobowe i psychogenne, emocjonalne. Czasem jest także stosowany podział na przyczyny indywidualne i partnerskie, wynikające z problemów w związku.

Twój stan zdrowia ma znaczenie. Przyczyną może być choćby niewłaściwie leczona cukrzyca, przyjmowane leki na schorzenia przewlekłe, w tym preparaty przeciwdepresyjne, ale i zwykłe pigułki antykoncepcyjne. Ocenia się, że obniżają popęd u 2% kobiet. Zatem leczenie nie musi być skomplikowane: czasem wystarcza zmiana środków. To mit, że rezygnacja z nich to jedyne skuteczne rozwiązanie.

Kobiety w sposób szczególny znajdują się we władzy hormonów. Hipolipidemia często pojawia się w czasie "hormonalnej rewolucji", czyli w czasie ciąży, w połogu, podczas menopauzy, a nawet tuż przed miesiączką. Konkretne leki pozwalają rozwiązywać problem w czasie przekwitania i przy napięciu przedmiesiączkowym. Zatem nie ma sensu zwlekać: czas udać się do specjalisty.

Emocje

Są sytuacje, gdy wydaje ci się, że wiele zrobić się nie da. Jesteś od niedawna mamą, maluszek wypełnia cały twój czas, gości stale w sypialni, a nawet małżeńskim łóżku, odczuwasz ciągłe zmęczenie... Tymczasem nie ty pierwsza doczekałaś się potomstwa, a jednak w wielu związkach pojawienie się dziecka nie psuje życia seksualnego rodziców. Zastanów się, czy na pewno o to chodzi.

Czasem pójście na skróty przy szukaniu przyczyny uniemożliwia znalezienie odpowiedzi. Bywa, że równocześnie kilka powodów wpływa na popęd. Bo z jednej strony masz huśtawkę hormonów, a z drugiej coś psuje się w związku. Taka rysa, która zostawiona sama sobie, może stać się poważnym pęknięciem. Dlatego tak często seksuolog równocześnie "walczy" z problemami organicznymi (kierując choćby na dodatkowe lekarskie konsultacje, przepisując leki) i psychogennymi (zalecając terapię indywidualną, albo małżeńską). Dopóki nie zaczniecie ze sobą uczciwie rozmawiać, nie odkryjecie źródła konfliktów i nie znajdziecie sposobu ich rozwiązania, nie będzie udanych figli. Bez wzajemnego zaufania i prawdziwej bliskości seks nie może smakować.

Indywidualne i partnerskie

Zastanów się chwilę nad sobą i spróbuj ustalić, czy przyczyną twoich problemów jest partner, czy może ty sama. Czasem autentyczne cieszenie się seksem uniemożliwia źle pojmowana religijność, nałogi (w tym pracoholizm), strach przed utratą kontroli (czytaj: brak zaufania do partnera i siebie), zaburzenia identyfikacji z płcią, depresja, fobie seksualne, brak akceptacji własnego ciała, a nawet obawa przed ciążą, zwłaszcza, gdy wspomniany już czynnik religijny nie pozwala ci na stosowanie pewnej antykoncepcji...

Nie ma cię w tej grupie, a kochać się i tak nie chcesz? W połowie przypadków problemów należy szukać w związku. Konflikty w małżeńskie, rozczarowanie lub utrata atrakcyjności partnera, walka o władzę w związku, brak komunikacji...

Co robić?

Wiele związków uzdrowiła szczera rozmowa. Ona wreszcie powiedziała, czego tak naprawdę pragnie i w jaki sposób chce być pieszczona, on przypomniał, szepcząc jej do ucha, że wciąż jest piękna i ją kocha (a przy okazji zrzucił parę kilo z brzucha i zaczął częściej się kąpać)... I problemy znikły.

Rzecz w tym, że nieraz to się nie udaje. Ani znalezienie wspólnego języka, ani przełamanie wstydu. Wówczas rozstanie (albo fikcyjny związek, "dla dobra dzieci") wydaje się być jedynym, możliwym wyjściem. Tymczasem to kiepska droga na skróty: nie chroni przed porażką w kolejnym związku, przed powieleniem błędów. Oczywiście, czasem terapia nie pomaga i pozwala odkryć, że nie jest i nie będzie wam po drodze. Nie zakładajcie jednak tego z góry. Dajcie sobie szansę.

Foto: Istockphoto.com

seks relacje