Dla kogo są sex shopy?

Dla kogo są sex shopy?

Z całą pewnością dla ludzi, oczywiście dorosłych. Wielu seksuologów i psychologów przyznaje, że możliwość legalnego zaspokajania fantazji seksualnych uchroniła wiele zaburzonych osób przed wejściem na drogę przestępstwa.

Z drugiej strony nie oznacza to, że sklepy z akcesoriami erotycznymi odwiedzają wyłącznie dewianci.

Popularne jest kupowanie zabawnych prezentów na 18. urodziny, czy dla partnera (z ukrytą pewnie sugestią: czas coś zmienić). Do sex shopów często trafiają też zakochani, gdyż samo przeglądanie udziwnionych fatałaszków, bogatej oferty prezerwatyw (smakowych, wibrujących, z wypustkami, etc.), wibratorów, afrodyzjaków, coraz doskonalszych lal, może być doskonałym impulsem do łóżkowych zabaw, szczególną grą wstępną.

Co można w nich kupić?

Kiedy nie umiecie jeszcze szczerze rozmawiać, w sex shopie możliwe jest porozumienie bez słów. Wystarczy tylko zwracać bacznie uwagę, na czym szczególnie skoncentrował się partner. Jeśli długo bawił się kajdankami, może czasowa dominacja (za obopólną zgodą) jest tym, czym żywią się jego fantazje?

Oferta sex shopów stale się zmienia, handlowcy starają się śledzić nowości, oczekiwania rynku. Branża erotyczna szkoli się, także w zakresie psychologii, bo nie każdy może być dobrym sprzedawcą takich akcesoriów. Ważne jest umiejętne odczytywanie potrzeb klientów, a nawet poczucie humoru, które pozwala rozładować napięcie debiutantów.

Ocenia się, że nawet 70% związków rozpada się z powodu znudzenia, rutyny w seksie. Wiele pań, uświadamiając sobie takie zagrożenia, łatwiej przełamuje wstyd i daje namówić się na erotyczne zakupy. Zwłaszcza, że specjalna oferta jest kierowana także do nich. Popularne stały się ostatnio choćby „Kulki gejszy", polecane do ćwiczeń mięśni Kegla.

Zatem, nim zdecydujesz, że nigdy nie odwiedzisz "jaskini moralnego upadku", zastanów się, czy to na pewno rozsądne. Zwłaszcza, gdy trwały, udany związek, jest dla ciebie najważniejszy. "Porządne" kobiety bywają zdradzane tylko dlatego, że ich partner woli dopuścić się zdrady, niż przyznać do oczekiwań i potrzeb, obawiając się, że zostanie uznany za "zboczeńca". To niedorzeczność.

Foto: Istockphoto.com