Aleksytymicy, czyli analfabeci emocjonalni

Aleksytymicy, czyli analfabeci emocjonalni

Jeśli twój mężczyzna ma problem z wyrażaniem uczuć, a czasami wręcz sprawia wrażenie, jakby w ogóle nie zdawał sobie sprawy z istnienia świata emocji, nie podejrzewaj go od razu o złą wolę. Być może naprawdę nie umie inaczej.

Męski problem

Pojęcie aleksytymii do psychologii rozwojowo-poznawczej trafiło w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, jednak już pierwsi psychoanalitycy mówili o analfabetach emocjonalnych. Problem, polegający na niemożności uświadomienia sobie własnych uczuć, dotyczy głównie mężczyzn, pozornie prawidłowo funkcjonujących, kierujących się w życiu logiką i "zdrowym rozsądkiem". W rzeczywistości to osoby ograniczone: o ubogiej, niemal szczątkowej wyobraźni, nieufne wobec siebie i innych, skłonne do depresji.

Aleksytymik nie jest pozbawiony emocji. Ma jednak problem, by do nich dotrzeć i właściwie je nazwać.

Ale gorąco!

Każdemu zdarza się spocić ze strachu. Zaczerwienić ze wstydu. Drżą nam ręce na pierwszej randce. Wali serce, kiedy odczuwamy strach. Osoba dotknięta aleksytymią także miewa takie "wypadki". Zawsze jednak poszuka dla nich racjonalnego, wręcz fizjologicznego uzasadnia, ulokowanego gdzieś poza własną psychiką. "Gotujący się" aleksytymik sprawdzi klimatyzator, albo zdziwi się, że w styczniu jest tak gorąco. Palpitacje i drżenia zrzuci na zbyt mocną kawę, bicie serca usprawiedliwi nadmiernym wysiłkiem fizycznym, choćby akurat leżał na plaży i zobaczył najpiękniejszą blondynkę na Ziemi. Zresztą nadmiar słońca też bywa szkodliwy: może to stąd ten skołowaciały język?

Aleksytymia nie pozwala wierzyć słowom, ani być zbyt blisko drugiego człowieka. Osoba dotknięta tym syndromem czasem uświadamia sobie, że czuje, ale jednocześnie wie, że jeśli dopuści emocje do głosu, nie zdoła nad nimi zapanować. Stąd potrzeba "dławienia ich", duszenia w zarodku.

Boję się

Dotkniętemu syndromem trudno zatem mówić o emocjach, a ulegając im i dając dowody "słabości" (zabiegając choćby o sympatię drugiego człowieka), ma potrzebę zatuszowania ich znaczenia. Stąd każde śniadanie do łóżka, czy kupienie ci nowego roweru, zostanie wyjaśnione racjonalnie. Na kwiatki i czekoladki raczej nie licz, bo to byłoby trudniejsze do wytłumaczenia, nawet samemu sobie.

Aleksytymik boi się, że tak naprawdę człowiek jest zawsze sam i bliskość, miłość, oddanie, to tylko złudzenia. Łatwo rozczarować się wizją życia w pojedynkę, stąd, u pozornie zimnych, twardo stąpających po ziemi, facetów, tak duża skłonność do depresji i autodestrukcji (alkoholizm, lekomania). Nieobca jest im agresja i niezdolność do radzenia sobie ze stresem. Mężczyźni z aleksytymią są w życiu ukierunkowani zadaniowo. Kiedy realizacja zadań jest niemożliwa, łatwo się załamują. Nie mogąc dotrzeć do własnego wnętrza, tak częstego źródła klęski, za porażki obwiniają cały świat.

Pomocna psychoterapia

Bogata wyobraźnia, często traktowana z lekceważeniem przez umysły ścisłe, jest niezwykle przydatna w obliczu problemów. Właśnie ona nieraz podsuwa najlepsze sposoby wyjścia z trudnej sytuacji. Osoby z zablokowaną wyobraźnią, a do nich należą aleksytymicy, są ludźmi sukcesu do pierwszej, poważnej wpadki. Czyli zwykle niezbyt długo. Co gorsza: przyzwyczajają się "do złego", poddają porażce, bo brakuje im motywacji, by walczyć o lepsze jutro.

Aleksytymik zwykle skutecznie maskuje zaburzenia przed otoczeniem, zyskuje akceptację w szerszym, znającym go powierzchownie, gronie. Największy problem ma z samym sobą. Jego osobowość doświadcza również boleśnie najbliższych, dlatego, gdy syndrom dotyczy kogoś z rodziny, warto namawiać go na leczenie. To niełatwe, ale jednak możliwe.

Leczenie polega głównie na psychoterapii. Pacjent, który nie ma dostępu do własnych emocji, uczony jest pełniejszego aktywowania umysłu: bycia miłym można nauczyć się rozumowo. Aleksytymia czasem nie zaburza odczytywania emocji otoczenia. Teraz czas, by i do własnych przykładać taką samą miarę.

Foto: Istockphoto.com