Zostałaś zatrudniona w firmie, w której jest zwyczaj mówienia do siebie po imieniu. Jesteś tym skrępowana.
Ewa Sawicka
autorka książki "Savoir-vivre. Podręcznik dobrych manier"
Trudno przechodzi ci Przez gardło „Zosiu" do pani w wieku Twojej mamy, a „Piotrek" do kierownika. Starasz się więc do nich nie odzywać, ale nie zawsze jest to możliwe. Jak to rozwiązać?
Potraktuj obowiązujący w pracy zwyczaj jako swoiste pasowanie na osobę w pełni dorosłą. Zatrudniając się, stajemy się pracownikami, co za tym idzie członkami określonego zespołu, kolegami i koleżankami w pracy.
Jako osobie dorosłej należą się Tobie - niezależenie od różnicy wieku - takie same prawa. Skoro więc pozostali członkowie zespołu zwracają się do Ciebie po imieniu, Ty także powinna zachować tę formę w stosunku do nich.
To może być początkowo krępujące, bo nasza norma językowa wymaga stopniowania zażyłości (kiedy i do kogo mówimy PAN/PANI).
Jeśli jednak uświadomisz sobie, że w tygodniu spędzamy ze sobą w pracy niejednokrotnie więcej czasu niż z prawdziwymi bliskimi, to zapożyczony z kultury anglosaskiej zwyczaj zwracania się od początku po imieniu okaże się praktycznym rozwiązaniem.