Naturalne piekno wymaga naturalnych kosmetyków

Naturalne piekno wymaga naturalnych kosmetyków

Czy wiesz, co tak naprawdę jest w słoiczku z Twoim ulubionym kremem? Albo co nakładasz na usta razem z ukochaną pomadką?

Gdyby zacząć analizować to pod względem chemicznym, okazałoby się, że mamy do czynienia z całą tablicą Mendelejewa. Przy czym nie wszystkie związki są dla nas zdrowe.

Czy więc powinniśmy się dziwić, że po nałożeniu kremu skóra zaczyna szczypać? Czasem tłumaczymy sobie, że to dobrze, bo krem działa. Czy jednak naprawdę działa tak jak powinien?

A może problemy z cerą (zaczerwienienia, wypryski, pierzchnięcie ust), które pojawiają się za jakiś czas są właśnie skutkiem tego „działania"? Co więc możemy robić? Przecież nie zrezygnujemy ze wszystkich tylko dlatego, że jest w nich „chemia"!

 Nasze babcie, prababcie, nawet te z czasów jaskiniowców, miały swoje sposoby. Drogerią były dla nich pola, lasy, spiżarnie. Problem jednak tkwi w tym, że my, zabiegane kobiety XXI wieku, nie mamy czasu na bieganie po łąkach i zbieranie ziółek.

Nie chcemy brwi czernić węglem, a ust smarować płatkami maku. Na szczęście producenci coraz częściej sięgają po receptury naturalne.

Nie każdy kwiatek jest prawdziwy

W sklepach pojawiają się kosmetyki, które nawet w 95 proc. składają się ze składników naturalnych. Jak je jednak rozpoznać? Bynajmniej nie po nazwie. Sam fakt, że producent nazwał swój krem nagietkowym nie oznacza bynajmniej, że produkt jest bezpieczny. Niestety, tej kwestii nie reguluje prawo. Dlatego producenci bezkarnie mogą pisać, co chcą na etykietkach. Nie musimy się jednak na to nabierać.

Pamiętajmy: prawdziwie ekologiczne kosmetyki posiadają certyfikat, m.in. BDIH (Zrzeszenie niemieckich firm przemysłowych i handlowych, zajmujących się produkcją naturalnych preparatów leczniczych), ECOCERT (oficjalnie uznane ciało dokonujące kontroli i wydające świadectwa weryfikujące dostosowanie produktów ekologicznych do wymogów stawianych takim produktom w Europie, Japonii i Stanach Zjednoczonych).

Kosmetyki sygnowane przez te organizacje na pewno wykonano z naturalnych surowców, bez szkodliwych konserwantów, z roślin niemodyfikowanych genetycznie, są wolne od syntetycznych środków zapachowych i barwiących.

Mak na ustach

Jeszcze do niedawna dostępne były tylko preparaty do higieny i środki pielęgnujące wykonane ze składników naturalnych. Dziś już i makijaż wykonamy z ekologicznych kosmetyków. Okazuje się, że bardzo dobre podkłady i błyszczyki można wykonać na bazie olejów roślinnych: jojoba, słonecznikowego czy z pestek moreli. O nawilżanie dba naturalny kwas hialuronowy o niskiej masie cząsteczkowej, a nie pochodne silikonów czy parafiny.

Pomadki swój kolor zawdzięczają np. płatkom maku czy hibiskusa. Te kosmetyki nie tylko są efektowne, ale i trwałe. A my używając BIO szminki nie musimy się martwić, że zjadamy jakieś groźne związki. Są ekologiczne lakiery do paznokci, podkłady, pudry przezroczyste i brązujące, cienie do powiek . Ale  o jednym musimy pamiętać. Makijaż bio ma też i swoje wady.

Coś za coś

Kosmetyki bio nie są testowane na zwierzętach. Ich opakowania są w pełni ekologiczne. Producenci dbają o ochronę przyrody. Ale niestety produkty te są droższe. Są problemy z ich kupnem. Najlepiej kupować w wyspecjalizowanych sklepach internetowych. A też i sam makijaż ma kilka wad.

Zapomnij o odporności na wodę i 12 godzinnej trwałości. Taki makijaż po prostu trzyma się gorzej. Podkłady nie wyrównają wszystkich niedoskonałości. Do nałożenia takiego makijażu potrzebujesz więcej czasu. Musisz też używać dobrych, profesjonalnych pędzelków i gąbek. Ale cóż, przecież chcesz być zdrowa i ekologiczna. Więc coś za coś.

22.04.2009

Foto:istockphoto.com