Wiszące, z obniżonym krokiem, wręcz nieeleganckie czyli tzw. dżinsy "boyfriend". Która z Was może je założyć?
Są na topie od 2008 roku, gdy pokazała się w nich sławna żona jeszcze bardziej słynnego Toma Cruise'a - Katie Holmes i Victoria Beckham, której kreacje przyćmiewają ostatnio wyczyny męża na boisku.
Większość kobiet podchodzi jednak do dżinsów typu Boyfriend, jak pies do jeża. I nic dziwnego. Szerokie, opuszczone na biodra spodnie, z obniżonym krokiem, mało której kobiecie dodają urody.
Pewnym zainteresowanie cieszą się u osób o nieco bardziej opływowych kształtach, które mają nadzieję ukryć w luźnych nogawkach zbyt pulchne uda. Ale obszerne stroje - swetry, bluzy jak namioty, noszone z takimi spodniami optycznie tylko dodają kilogramów.
Masywniejsze uda równie dobrze, a może nawet znacznie lepiej zamaskuje rozkloszowana u dołu suknia, noszona ze szpilkami.
Dla wysokich i szczupłych
W przypadku dżinsów typu Boyfriend cały wic polega na tym, że te workowate, przynajmniej o numer za duże, spodnie lansują gwiazdy ekranu, szczupłe, zgrabne i wysokie, którym nawet tak nietwarzowy ubiór nie odbiera urody i blasku niejako z definicji.
Jeśli więc jesteś wysoka i szczupła, spokojnie możesz sobie pozwolić na ten kaprys. Natomiast gdy jesteś małą i nieco puszystą kobietą, lub zaledwie średniego wzrostu, daruj sobie ten fason.
Obniżony krok skraca figurę, przytłacza, sprawia, że optycznie również talia i pośladki wędrują do dołu, a proporcje figury wyglądają na zaburzone.