Kieszonkowe dla dziecka, czy dawać?

iStock_000002683958Small.jpg

Miło jest spełniać prośby pociech, szczególnie jeśli mamy w pamięci swoje własne, dziecięce marzenia. W pewnym momencie może się jednak okazać, że maluch traktuje nas jak dobrą wróżkę, która potrafi wyczarować rower albo nową lalkę.

Aleksandra Solarewicz

Dziecko nie widzi zależności między zdobywaniem tych dóbr i odmawianiem sobie czegoś innego. Dlatego niektórzy rodzice stosują inną zasadę - &quotMasz, wrzuć do puszki" - i dziecko wrzuca odliczoną kwotę do kolorowej skarbonki. Dla niektórych maluchów to pierwsza samodzielna inwestycja. Rodzice są spokojni, bo dziecko musi tak dysponować pieniędzmi, aby wystarczyły mu na określony przedział czasu.

Oszczędzanie

Kieszonkowe daje dziecku pewną niezależność finansową i przedsmak wolności, zarezerwowanej przecież dla dorosłych. To doskonała okazja ku temu, by nauczyć się ponoszenia konsekwencji własnych decyzji. Jeżeli dzisiaj wyczyszczę swoje konto, jutro nie kupię ulubionego batonika, a po grze w piłkę z kolegami nie starczy mi na sok w kartoniku. Ba, nie starczy mi nawet na gumę do żucia. Dziecko musi samo czuwać nad stanem skarbonki i nie ma zmiłuj. Przy odrobinie konsekwencji ze strony rodzica, przekona się, że kasa domowa nie jest studnią bez dna i nie można bez końca zgłaszać nowych próśb. Wydaje się, że właśnie to przemawia za wdrażaniem dzieci w temat pieniędzy za pomocą stałego, regularnie wypłacanego kieszonkowego. Nasz mały bankier nauczy się oszczędzania na własny rachunek. Wreszcie, co tu dużo mówić, możliwość płacenia własnymi pieniędzmi jest przyjemnością i dlaczego młody człowiek nie miałby jej nie poznać?

CZY WIESZ ŻE...

Raport ze szkolnych kiosków mówi, że dzieci najchętniej kupują słodycze i jedzenie typu &quotfastfood". Kieszeń chudnie, a ciało tyje. Wniosek - nie umieją wydawać pieniędzy i w dodatku szkodzą własnemu zdrowiu.

Pożyczka

Warto nauczyć dziecko obchodzenia się z pieniądzem, zanim w przyszłości zacznie obracać dużymi sumami, jako student-stypendysta i... klient sklepów typu szwarcmydło i powidło. Na początku mogą to być kilkuzłotowe pożyczki bezzwrotne od rodziców, z prośbą o składanie raportu z transakcji. A do tego propozycja wspólnych zakupów, podczas których będzie można przedyskutować zasadność wyboru jakiegoś towaru. Najważniejsze jest ustalenie jasnych zasad, których obie strony będą się trzymać. Bo problem radzenia sobie z własną kasą jest nieunikniony i prędzej czy później przyjdzie moment, gdy młody człowiek będzie musiał liczyć tylko na siebie. Reguły rządzące finansami są nieubłagane i lepiej obyć się z nimi już na etapie tych drobnych, rodzicielskich zapomóg.

Zachowanie granic

Tak samo, jak umiejętność wydawania, liczy się umiejętność rezygnowania z planów i chwilowych zachcianek. W tym przypadku wiele powie nam to, jak dziecko radzi sobie z presją reklamy i mody - czy próbuje samodzielnie oceniać zalety i wady produktów, czy widzi potrzebę porównywania jakości oraz cen. Pomocny jest także dystans do wartości pieniądza. Dobrze, gdy dziecko rozróżnia nominały, ale i zdaje sobie sprawę, że są rzeczy, których za pieniądze się nie kupi.

Błędy i wnioski

To oczywiście dojrzałości obraz idealny. Trudno spodziewać się, by przedszkolak panował nad swym funduszem z wprawą wieloletniej głowy rodziny. Będzie popełniać błędy i ma do tego prawo. W młodym wieku to nie występowanie błędów wyznacza gotowość do zarządzania własną kasą, tylko wyciąganie z nich wniosków. Zebranie doświadczenia i redukcja błędów wymagają czasu, zwłaszcza że opieka rodzicielska i ingerencja w kryzysowych momentach cokolwiek amortyzuje trudy.

Wysiłek się opłaca

Całe przedsięwzięcie opiera się na prostej zasadzie - dzieci uczą się wyborów i ponoszenia ich konsekwencji. Dowiadują się, że aby coś zdobyć, trzeba najpierw odłożyć pieniądze, a nawet wtedy beneficjentem może okazać się kto inny. Wydaje się, że i tutaj &quotwróżka" ma coś do zrobienia. Jeżeli mały bankier poczyni postępy w nauce, możemy dyskretnie dorzucić coś do uzbieranej przezeń sumki, dołożyć do planowanej inwestycji. Niech wie, że wysiłek się opłaca. Przecież nawet banki naliczają procenty.


1


		

O NAS | REKLAMA | REGULAMIN / POLITYKA PRYWATNOŚCI | KONTAKT | PRACA | mieszkania | łazienki | okna
Mamypomysl.pl copyright © 2011 NGMC Natalia Głowacka tworzenie cmstworzenie cms