Nauka oszczędzania

Nauka oszczędzania

Każdy z nas powinien wydawać mniej niż zarabia. To niby oczywiste. Tak się jednak składa, że część z nas wydaje dokładnie tyle co zarabia, a część robi długi. To nigdy nie kończy się dobrze.

Czas zabrać się za domowy budżet, przyjrzeć mu się dokładnie i zacząć robić oszczędności. - Ja zarabiam tak mało, że nie jestem w stanie nic odłożyć - pomyślałaś to sobie w tej chwili? Prawda jest taka, że, jeśli zarabiasz mało, to tym bardziej powinnaś kontrolować swoje wydatki.

Zróbmy może szybki test. Czy wiesz, ile wydałaś w minionym miesiącu na żywność? A ile kosztował Cie transport?

Nie wiesz? No to może przypomnisz sobie wydatki związane ze środkami czystości? Znowu nie potrafisz podać dokładnej liczby?

No właśnie, większość z nas ma ten sam problem. Nie wiemy, na co wydajemy pieniądze!

Z ołówkiem w ręku

Pierwszą i podstawową sprawą jest zorientowanie się w tym, co się dzieje z naszymi pieniędzmi. Zacznijmy od tego, że kupimy sobie zeszycik, w którym będziemy zapisywać wszystkie wydatki. Najlepiej zapisywać je w sposób uporządkowany.

Układajmy je w kilku grupach: żywność, środki higieny, odzież, kosmetyki, rachunki, transport, rozrywka, szkoła (jeśli mamy dzieci).  Przez pierwszy miesiąc po prostu zapisujmy. Nic więcej. Gdy miesiąc dobiegnie końca, usiądźmy i zastanówmy się nad liczbami. Czarno na białym widzimy na co wydajemy najwięcej.

Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak spróbować ograniczyć wydatki.

Zakupy z listą

Jak najlepiej zacząć wydawać mniej, bez drastycznych zmian w życiu? Na pewno ograniczmy kupowanie w osiedlowym sklepiku. Może pani Krysia jest bardzo sympatyczna, ale z pewnością zakupy u niej to luksus.

Jeśli mamy mało czasu, to róbmy duże zakupy raz w tygodniu. Wtedy organizujmy wyprawę do hipermarketu, może nawet do kilku. Zawsze róbmy zakupy z kartką w ręku - nim wyjdziemy z domu zróbmy listę zakupów i ścisle się jej trzymajmy.

Dzięki temu uodpornimy się na promocję. Co z tego, że sklep oferuje nam coś za pół ceny, skoro my w ogóle tego czegoś nie chcieliśmy kupić. To pół ceny to nasza rozrzutność, a nie oszczędność.

Promocją możemy kierować się tylko, gdy coś planowaliśmy kupić. Na liście mieliśmy proszek do prania jednej marki, a okazuje się, że był akurat w sklepie znacznie tańszy, innej firmy.

Wydzielaj sobie pieniądze

Zakupy żywnościowe najlepiej podzielić na porcje i załadować do zamrażalnika. To sprawi, ze nie zużyjemy ich więcej niż planowaliśmy.

Oczywiście duże zakupy nie załatwiają nam problemu na cały tydzień. Pewne rzeczy musimy kupować w tygodniu. Możemy jednak przyjąć, że na te dodatkowe zakupy przeznaczamy np. 10 zł dziennie lub 100 tygodniowo.

Wyznaczanie sobie kwot, które możemy wydać, działa bardzo dyscyplinująco. Mało tego, z czasem okazuje się, że nie dość, że ich nie przekraczamy, to w pewnych okresach wydajemy mniej niż założyliśmy.

Po pewnym czasie może się okazać, że na naszym koncie pojawiają się coraz większe sumy. To nagroda za życie z ołówkiem w ręku.

foto:istockphoto.com